Dzierżanowska Maria (1861–1908), ur. na Wołyniu, córka Franciszka Prażmowskiego, lekarza i ziemianina, i Teresy z Wysockich Prażmowskiej-Wołowskiej, znanej literatki. D. kształciła się w Warszawie na pensji pani Smolikowskiej i po skończeniu nauki oddala się pracy pedagogicznej. Przez kilka lat prowadziła pensję żeńską w Lublinie. W r. 1884 zaślubiwszy Stanisława D-go, sybiraka, który 18 lat spędził na wygnaniu, człowieka znacznie starszego od siebie, przeniosła się z nim na stałe do Warszawy. Tu jako matka czworga dzieci zmuszona była zarabiać na dom, gdyż dochody męża nie wystarczały. Dawała lekcje prywatne, i współpracowała z innymi nauczycielkami nad wydawnictwami pedagogicznymi. Interesowała się również polityką, przez co wplątała się w t.zw. »proces odeski«. Aresztowana w grudniu 1894, więziona 3 miesiące na Pawiaku, skazana została na trzyletni pobyt w Rosji. Udało jej się ten czas przepędzić w Rydze, gdzie nie traciła kontaktu z krajem. Po powrocie z wygnania D. pracowała nadal w zawodzie nauczycielskim, przede wszystkim jednak pociągnęły ją tajne prace oświatowe i stowarzyszenia o charakterze polityczno-społecznym. Przyjęta do Ligi Narodowej, założyła z jej ramienia tajny Uniwersytet Ludowy dla młodzieży robotniczej i rzemieślniczej Warszawy; sama D. była w nim jedną z najświetniejszych wykładowczyń. Niebawem Uniwersytet ten liczył kilkaset słuchaczy.
Dopiero r. 1905 i w tymże roku rozpoczęty strajk szkolny dał D-ej możność rozwoju jej talentów i wielkiej energii. Już zawczasu w kółku zbliżonym do D-ej przygotowywano się do poparcia usiłowań młodzieży akcją rodziców. Z chwilą wybuchu strajku szkolnego kierownicze władze Ligi Narodowej pod wpływem argumentacji i stanowiska zajętego przez D-ą i jej współpracowników zdecydowały się po okresie wahań na poparcie akcji szkolnej młodzieży. Liga Narodowa wyłoniła Związek Unarodowienia Szkół jako samodzielną organizację i powierzyła jej kierownictwo Ludwikowi Zielińskiemu i Marii D-ej. Odpowiedzialność w razie niepowodzenia miał ponosić wyłącznie Związek, nie angażując stronnictwa demokratyczno-narodowego, ani innych filialnych odgałęzień Ligi. D. wzięła odważnie tę odpowiedzialność na siebie i z rozmachem sobie właściwym stała się od razu jedyną niemal kierowniczką, głową i sercem Związku. Odtąd Warszawa była stale zasypywana odezwami w sprawie szkolnej z podpisem Związku Unarodowienia Szkół, a rodzice gimnazjalistów warszawskich zapraszani byli codziennie na wiece w różnych punktach miasta. Wiece te organizowała D. z właściwym sobie zapałem, wynajdywała takich mówców wśród mężczyzn i kobiet, którzy potrafili słuchaczy zachęcić do stworzenia organizacji mającej pomóc młodzieży w walce o szkołę polską. Tak rozpoczęta akcja miała swój punkt kulminacyjny w słynnym wiecu w Muzeum dnia 19 lutego w obecności kuratora Szwarca, gdzie władza rosyjska usłyszała po raz pierwszy z ust rodziców, że szkoły rosyjskiej w Polsce nie chcą i dzieci swoich do szkoły rosyjskiej posyłać nie będą. Wobec zdecydowanego stanowiska społeczeństwa polskiego, powodzenia całkowitego akcji bojkotowej szkół rosyjskich zarówno na stopniu średnim, jak i nawet początkowym, przy równoczesnym organizowaniu kompletów polskich dla wszystkich klas, władze rosyjskie pod presją opinii publicznej musiały iść na ustępstwa i zezwolić na zakładanie w Królestwie szkół prywatnych z językiem wykładowym polskim. Wywalczenie tej zdobyczy było jednym z rezultatów wrzenia rewolucyjnego w Rosji.
Zwycięstwo to, choć połowiczne, stało się początkiem gorliwej pracy całego społeczeństwa nad szkolnictwem polskim. W czerwcu 1906 r. przyszło pozwolenie na otwarcie Polskiej Macierzy Szkolnej. D., wybrana do Zarządu Głównego tej instytucji, oddała się z całym zapałem pracy organizacyjnej Macierzy. W październiku 1907 r. za nieprzejednane stanowisko w kwestii języka rosyjskiego, który rząd usiłował w nadmiernej i koniecznymi potrzebami pedagogicznymi nie usprawiedliwionej mierze narzucić szkołom Macierzy, za pośrednictwem zarządu głównego samej instytucji, D. i kilku jej kolegów z Rady Nadzorczej i Zarządu Głównego, podzielających jej zapatrywania, wydaleni zostali z granic Królestwa Polskiego.
D. udała się wówczas do Krakowa, a po czterech miesiącach uzyskała pozwolenie powrotu. Wzrastająca wciąż reakcja porewolucyjna po krótkim okresie reform liberalnych była powodem, że zamknięto Polską Macierz Szkolną. Był to cios dla D-ej, ale stokroć większym ciosem dla niej była kompromisowa taktyka Koła Polskiego w Dumie, jaką wbrew dotychczasowym hasłom Narodowej Demokracji inspirował Roman Dmowski. Głęboko rozczarowana i zbolała, odeszła z tego świata nie dobiegłszy jeszcze kresu rozwoju swoich uzdolnień i możliwości. Zmarła dnia 12 kwietnia 1908. Świetna wymowa, dar przekonywania i zjednywania zarazem słuchaczy, wielkie zdolności organizacyjne i niezwykła energia, wyróżniały tę działaczkę spośród wielu kobiet czynnych na polu pracy społecznej w tym okresie.
D. pozostawiła dość znaczną spuściznę w postaci licznych podręczników szkolnych, z których zwłaszcza podręczniki do nauczania języka i historii polskiej (np. Pisownia polska w ćwiczeniach, wydana po raz pierwszy w Warszawie 1902, oraz Dzieje ojczyste, Warszawa 1907) cieszyły się znaczną popularnością w okresie rozbudowy prywatnego szkolnictwa polskiego w Królestwie po roku 1905.
Podstawowe dane przynosi: Nasza walka o szkołę polską 1901–1917, W. 1934. t. I i II (tu fotografia D-ej); Karbowiak A., Bibliografia pedagogiczna, Lw. 1920; Radlińska H., Oświata dorosłych 1947, II: »Praca Oświatowa« 1913; Grabiec, Czerwona Warszawa, P. 1925; Feldman W., Dzieje myśli politycznej III, 151; własne wspomnienia.
Helena Ceysingerówna